Zgłaszanie błędu

Pomóż nam w ulepszaniu funkcji portalu.

Uzupełnij poniższy formularz, abyśmy mogli szybciej poprawić błędy.

Zgłoś błąd
Poprzedni artykuł Następny artykuł

„Liczy się tylko zwycięstwo!” Rozmowa z Bartłomiejem Konecko - nowym trenerem Czarnych Olecko

„Liczy się tylko zwycięstwo!” Rozmowa z Bartłomiejem Konecko -...
Bartłomiej Konecko - nowy trener Czarnych Olecko, który ma poprowadzić jagódki w IV lidze. Jest związany z piłką od zawsze i, jak sam mówi, nie wyobraża sobie życia bez tej dyscypliny sportu. Prywatnie mąż i ojciec trojga dzieci.

Środowisko piłkarskie w regionie dobrze Pana zna, ale proszę przybliżyć swoją karierę piłkarską i trenerską kibicom Czarnych.

Jestem wychowankiem MKS Mazur Ełk, tam zacząłem grać, gdy byłem w VII klasie podstawówki. Rozpoczynając wiek seniorski, przeniosłem się na rok do Warmii Grajewo. Później na studiach grałem w Szczecinie w klubie Ina Goleniów. Po studiach wróciłem do grania w Ełku. Niestety, doznałem poważnej kontuzji ręki i to już nie było to granie, co wcześniej. Nie chciałem kaleczyć sportu i przestałem grać.
Pracę trenerską rozpocząłem od pracy z dziećmi w Ełku. Z czwórką kolegów stworzyliśmy, chyba tutaj w regionie pierwszą, szkółkę piłkarską. Tam pracowałem do ubiegłego roku. Natomiast seniorskie pierwsze treningi prowadziłem w EKS Płomień Ełk, to była IV liga. Później pracowałem w Orzyszu, następnie znowu pracowałem w Płomieniu - już w III lidze. Następnie znowu w Orzyszu, a teraz w Olecku. Najczęściej były to kluby. W zeszłym roku pracowałem także w Giżycku, dwa lata temu w Piszu, ale to była już najczęściej praca z dziećmi i młodzieżą.
Tak naprawdę zacząłem pracę trenerską na przełomie 2003 i 2004 roku. Obecnie w naszej szkółce pod opieką trenerską mamy ponad 100 dzieci. Szkoliłem się w międzyczasie zagranicą na kilku stażach i kursokonferencjach. Byłem też w Wiśle Kraków na stażu u Henryka Kasperczaka. Już teraz ani ja, ani moja żona, która nie lubi piłki nożnej, nie wyobrażamy sobie, abym nie był trenerem.

Przejmuje Pan zespół tuż po awansie. Zmiana trenera w takim momencie zawsze jest zaskoczeniem. Jak zareagował Pan, gdy po raz pierwszy dowiedział się o propozycji?

Powiem szczerze, że mnie z Oleckiem wiążą miłe wspomnienia. Znam wielu chłopaków ze współpracy w grupach młodzieżowych. Kamil Szarnecki, Tomek Karniej, Karol Sobczak, Adam Wyszyński - ci ludzie pracują tu wiele lat, a z niektórymi z nich rywalizowaliśmy w grupach, będąc jeszcze dziećmi. Już jakiś czas temu Karol dał mi do zrozumienia, że Czarni mogą szukać trenera, ale nie mówił, że to ja nim zostanę. Myślę, że ostateczną decyzję podjął prezes, pewnie po jakichś rozmowach z Karolem, którego mógłbym być asystentem nawet w najniższej lidze, bo on ma wiedzę z boiska. Jest takie powiedzenie, że jeśli trenera zatrudniają w klubie, to jedyną pewną rzeczą jest, że go zwolnią. Związałem się umową z Czarnymi na pół roku. To też była moja decyzja, bo prezes nie do końca mnie zna - moje umiejętności, zachowania, fochy.

Czyli Bartłomiej Koniecko ma fochy?

Ja uważam, że się na niczym nie znam oprócz piłki, która jest dla mnie świętością, a trening jest rzeczą świętą. Z Orzysza odszedłem, bo chciałem, aby oni szli do przodu. Myślę, że jeśli ktoś stoi w miejscu, to tak naprawdę się cofa. Ja bardzo chcę się rozwijać i mieć drużynę, która się rozwija. Przejście do Czarnych jest dla mnie awansem trenerskim, bo będę pracował o ligę wyżej z drużyną, która awansowała, nie musiała się przebijać przez baraże. Zresztą w meczu ligowym ograliśmy Czarnych Mam teraz czystą kartę i nowe możliwości rozwoju. Zawsze mówiłem, że na starość się przeniosę do Olecka, bo jest tu wszystko co niezbędne do uprawiania piłki. U nas w Ełku też oczywiście mamy bazę, ale za wszystko trzeba bardzo dużo płacić. W Olecku mamy pełne zaplecze do treningów.

Co Pan wiedział wcześniej o drużynie? Czy rozmawiał Pan z Karolem Sobczakiem o jej plusach, minusach i potrzebach?

Oczywiście, że tak. Rozmawialiśmy od razu, kiedy tylko usłyszałem pierwszą informację, że zostanę trenerem. Zespół Czarnych widziałem trzy razy w pełnych meczach. Byłem tutaj w Olecku na meczu z Żaglem Piecki, drugi raz widziałem nagranie z meczu w Ełku i trzeci mecz z Orzyszem Czarni. Znałem też część chłopaków, takich jak Piotrek Wiktorzak, Kuba Jasiński, Kuba Kozłowski. To, czego sam nie wiedziałem i nie zauważyłem, Karol mi wytłumaczył. Dałem też sobie 10 dni na poznanie chłopaków, bo tak z opowieści to wiadomo… To jest teraz właśnie ten czas, kiedy obserwuję, kogo brakuje, kogo mógłbym dobrać i na jakie pozycje, na co będę musiał poświęcić więcej czasu. Nie ukrywam, że mam też swój pomysł na tę drużynę. Nie mówię tu, że źle Karol coś zrobił. Po prostu mam inne pomysły.

Jesteście po pierwszych treningach, poznał Pan już piłkarzy. Jak został Pan przyjęty w zespole przez zawodników, którzy murem stali za dotychczasowym szkoleniowcem?

Uważam, że wyniki uczniów świadczą o nauczycielu, a o wynikach zawodników świadczy trener. My tutaj jeszcze się za krótko znamy, bym wyciągał wnioski, co oni potrafią. A oni o jeszcze nie wiedzą, co ja mogę im zaoferować. W pierwszym treningu brało udział 23 zawodników. Kilku chłopaków zrezygnowało z grania, z różnych przyczyn.
Myślę, że IV liga to nadal amatorzy. Tutaj potrzebna jest pasja, chęci i zamiłowanie do piłki. Tylko takie osoby odnajdą się w zespole. Jeśli ktoś ma inne potrzeby i problemy, to będzie mu ciężko nadal grać. Nie gramy dla pieniędzy. Uważam, że nawet 40-letni zawodnik może się rozwinąć w piłce, jeśli tylko ma pasję i chęci. Moim największym problemem jest brak czasu na zgranie zawodników, którzy są z różnych środowisk, a pamiętajmy, że liga już niedługo się rozpoczyna. Mamy miesiąc na przygotowanie, poszukanie wzmocnień i zbudowanie zespołu.

Podpisał Pan umowę tylko na pół roku. Musicie więc mieć cel i plan minimum na rundę jesienną. Proszę nam zdradzić, co musi się stać, by umowa została przedłużona?

Myślę, że wszystko zależy od decyzji włodarzy klubu. Powiem tak - mnie interesuje rozwój. Celem zarządu jest utrzymanie się w IV lidze, moim celem jest wygranie wszystkiego, co tylko da się wygrać. Niezależnie, czy to będzie mecz z najlepszą drużyną w tabeli, Barceloną, Realem. Na boisko nie wychodzi się po to, aby przegrać. Jeśli zawodnik wychodzi z myślę, że przegra, to nie ma sensu grać. Lepiej oddać mecz walkowerem, zostać w domu z dziećmi i tak dalej... Wiem, że będzie ciężko, nikt też się nie położy przed nami. Moim celem jest, byśmy wygrywali, grali do przodu, rozwijali się. Chciałbym, żeby też kibice mieli emocje podczas meczu. Słynę z tego, że moje drużyny „próbują grać” w piłkę, a nie kopią byle jak. Takie są moje cele, a reszta zależy od włodarzy klubu. Najważniejszym moim celem jest zwycięstwo i to jest moje motto.

Kogo zabraknie, a kto dołączy do drużyny w nowym sezonie? Już słychać o tym, że dojdzie kilku zawodników z zewnątrz.

Tak, wziąłem ze sobą sześciu zawodników z Ełku, którzy są moimi wychowankami. Są to chłopcy jeszcze w wieku juniorskim. Oprócz posiadania takich czysto piłkarskich umiejętności, są grzeczni, ułożeni, bez nałogów ⎼ nie zepsuci, to też ma dla mnie ogromnie znaczenie. Paru zawodników już sygnalizowało członkom zarządu, że odejdzie, mają inne priorytety. Z całym szacunkiem, tutaj Messi, ani Ronaldo, ani Najmer nie grali, więc tych zawodników da się zastąpić. Przeanalizowałem wszystkie mecze Czarnych, które były dostępne na „Łączy nas piłka”. Zauważyłem, że jest zespół oparty na trzech zawodnikach. Tylko oni strzelali bramki. Ja nie buduję takiego zespołu, bo wypadnięcie jednego takiego zawodnika powoduje, że nie ma drużyny. U mnie w Orzyszu bramki rozkładały się na 5-6 zawodników - wolę taki schemat. Przeciwnik przewidzi, kto jest najlepszym strzelcem, przykryje go lub dojdzie kontuzja, choroba i wtedy nici z taktyki. Ja kończę mecz w sobotę, a w niedzielę już obmyślam taktykę na następny mecz. Nie ma szans na spontaniczne wymyślanie taktyki przed samym meczem. Na chwilę obecną zadeklarowało się sześciu nowych zawodników. Trwają jeszcze negocjacje. Przed nami jest jeszcze bardzo ciekawy transfer, który byłby hitem w IV lidze… W tej chwili mamy 23 zawodników. Chciałbym, aby było 25, bo jest sporo młodych chłopaków, którzy na pewno dostaną swoją szansę. U mnie są uczciwe warunki. Ja nie dzielę chłopaków na tych z Ełku, z Olecka, starych, młodych, grubych, chudych. To boisko wszystko zweryfikuje. Jeśli jesteś dobry, pokaż to na boisku, nie w gadce.

Wspomniał Pan enigmatycznie o ciekawym transferze. Zdradzi Pan, o kogo chodzi?

Wstępnie rozmawiamy z Pawłem Sobolewskim z Korony Kielce, zresztą też moim wychowankiem. Mamy sporo młodych zawodników, którzy nie mają od kogo się uczyć. Paweł grał 12-13 lat w ekstraklasie. Ma ogładę. Taki zawodnik da przykład swoim podejściem, zaangażowaniem, profesjonalizmem - tego chciałbym nauczyć zawodników. Tak jak Kamil Szarnecki, z którego ci młodzi zawodnicy mogą brać wzorce..

Jak będzie wyglądał status zawodników z zewnątrz? Nie jest tajemnicą, że po awansie piłkarze Czarnych liczyli na finansową pomoc miasta i diety. Czy nie będzie zgrzytów w drużynie między ,,nami” a ,,nimi”?

Zawodnicy, którzy przychodzą, wiedzą, że jest szansa na otrzymanie stypendium, ale też, że mogą go nie dostać. Oni nie przychodzą tutaj dla pieniędzy. Tak jak wspomniałem na początku, to są chłopcy, którzy tak samo jak ja widzą szansę rozwoju. Czterech z nich jest w wieku juniorskim. Dla nich przejście z juniorów do Orzysza było pójściem o krok wyżej. Gra w Olecku jest kolejnym schodkiem. To są ambitni chłopcy, którzy mają 99 proc. obecności na treningu. Do tego dochodzi pasja, o której już wcześniej mówiłem.

Na co będzie Pan stawiał nacisk jako trener? Jak mają grać Czarni?

Na myślenie. Zawsze myślenie na boisku jest podstawą. Będę też stawiał nacisk na granie do przodu. Jestem wielkim zwolennikiem grania Barcelony, ich techniki utrzymania się przy piłce i takiego myślenia na boisku. Uważam, że w lidze, w której gramy, charakter jest istotny. Może zabraknąć umiejętności, ale na boisko wychodzi się z charakterem. Czy nie odpuszczę, czy skoczę do głowy, czy będę walczył - to ma znaczenie. I tak chciałbym, aby grali Czarni.

Jakie są Pańskie trenerskie marzenia?

Nie lubię być chwalony. Tak naprawdę jestem trenerem, który odwzorowuje pewne rzeczy, kopiuje. Byłem kiedyś w Wiśle Kraków u Henryka Kasperczaka. Trener powiedział mi wtedy bardzo fajną rzecz, że mam okradać innych szkoleniowców z pewnych pomysłów, że mam wyciągać to, co moim zdaniem jest najlepsze u danego trenera, bo każdy popełnia błędy, ma swoje nawyki. Trzeba wziąć z każdego po trochu i stworzyć siebie. Myślę, że właśnie to robię. Rozwój jest moim największym marzeniem. Zawsze mówiłem też, że przejdę na emeryturę dopiero wtedy, gdy jeden z moich wychowanków założy koszulkę reprezentacj.

Bartłomiej Koniecko prywatnie jest...

Imię Bartłomiej w etymologii oznacza „syn oracza”. I taki jestem. Dążę do celu, mam klapki na oczach i nie patrzę na nikogo. Jestem zdecydowany, pewny siebie, nie zmieniam swoich poglądów. Jestem też konserwatystą. Mój przyjaciel od piłki nożnej powiedział, że ze mną można się albo w 100 proc. zgadzać, albo w 200 proc. nie zgadzać. W życiu wyznaję też zasadę Zbigniewa Bońka: „jeśli ktoś jest dla mnie grzeczny, to ja jestem dla niego trzy razy grzeczniejszy. Natomiast jeśli ktoś mi zalezie za skórę, potrafię być sześć razy gorszy niż ta osoba. ”

Czy ma Pan jakieś nałogi?

Piłka nożna. To jest moja choroba, od której jestem uzależniony. Ja nie wiem, co robi prawdziwy facet w domu. Jak w domu trzeba coś zrobić, to żona wzywa fachowca, bo mnie ciągle nie ma - jestem na treningu. Tylko piłka, piłka, piłka. Na spotkaniach znajomi też mi powtarzają „Bartek, odpuść już tę piłkę”. Nie odpuszczam. Akceptują mnie, wiedzą, że jestem wariatem na punkcie futbolu. Mój ranking życiowy wygląda następująco: na pierwszym miejscu są moje dzieci, na drugim miejscu piłka nożna, na trzecim miejscu żona. Ona wie, że jest na trzecim miejscu. To jest dobre trzecie miejsce. Reszta rzeczy typu: pieniądze, praca, wycieczki, piękne samochody ⎼ to nie ma znaczenia.
W czasie Mundialu nie ma dnia bez piłki nożnej w domu. Moja żona, żeby była jasność, nienawidzi piłki nożnej. Nie chodzi na mecze, nie interesuje się tym. Kiedyś kochała piłkę, dopóki sam aktywnie grałem. Teraz grają nasi synowie, którzy mają 18 i 6 lat. Moja żona twierdzi, że kiedy wchodzę do domu i chwytam za klamkę, to ona już wie, jaki był wynik meczu. Nie wyjaśniła mi nigdy jak to się dzieje, w każdym razie ona wie, czy będzie ciężki tydzień w domu czy też nie.

dobry artykuł (8) słaby artykuł (0)

Wyślij do znajomego
E-mail:
Opis:
ANULUJ
WYŚLIJ

Komentarze (2)

mieszkaniec

mieszkaniec

18-07-2018 • 09:54

2 0
III liga? Nie sądzę
Zgłoś
B11

B11

17-07-2018 • 11:00

4 0
Konkretna osoba na właściwym miejscu! Panie Bartku, powodzenia dla Pana i dla całej drużyny, trzymam kciuki za Was!
Zgłoś

Skomentuj

Nick: *
E-mail: *
Treść: *
* Pola obowiązkowe

Proszę podać powód zgłoszenia

Najpopularniejsze aktualności
  • Ustawienia

  • Przenieś

  • Usuń moduł

Zwiń moduł

Najnowsze galerie
  • Ustawienia

  • Przenieś

  • Usuń moduł

Zwiń moduł

Imprezy
  • Ustawienia

  • Przenieś

  • Usuń moduł

Zwiń moduł

Cinema Lumiere
  • Ustawienia

  • Przenieś

  • Usuń moduł



    1.    08.12 Środa

      Godziny seansów
    2.    09.12 Czwartek

      Godziny seansów
    3.    10.12 Piątek

      Godziny seansów

    Zwiń moduł

    Newsletter
    • Ustawienia

    • Przenieś

    • Usuń moduł

    Dołącz do grona osób, które chcą wiedzieć, co nowego dzieje się w naszym mieście:-)

    Wystarczy, że wpiszesz swojego e-maila poniżej:

    Zwiń moduł

    Informacja!

    Szanowny Czytelniku!

    Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały informacyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności lub poprzez kontakt z nami.

    Przez dalsze korzystanie z serwisu, bez zmiany ustawień w naszej polityce prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych w celach marketingowych wyłącznie dla portalu zolecka.pl. Nie powierzamy Twoich danych innym firmom. Dla Ciebie oznacza to przede wszystkim, że reklamy widoczne na naszych serwisach będą dostosowane do Twoich zainteresowań, a nie np. losowe lub widoczne dla wszystkich. Zainteresowania te poznamy m.in. w oparciu o analizę śladów, które pozostawiasz w trakcie ruchu po stronach internetowych automatycznie w ramach tzw. plików Cookies. Pamiętaj jednak, że powyższą zgodę możesz zawsze cofnąć. Możesz również zawsze zmienić ustawienia cookies, tak aby nie zapisywały Twoich śladów (więcej informacji w polityce prywatności).

    POLITYKA PRYWATNOŚCI